Wesele w czasach zarazy…

Wesele w czasach zarazy

…A raczej jego brak.

To, że mamy epidemie wiedzą wszyscy. To, że przyszło nam nagle żyć w trudnych czasach, które nie mogły być przewidziane przez nikogo, też wiedzą wszyscy. To, że przedsiębiorcy i gospodarka jest w ciężkiej sytuacji, a będzie jeszcze gorszej, mówią wszyscy. O tym, że trwają dyskusje nad majowymi wyborami prezydenckimi, mówią wszystkie media.
Ale co z ludźmi, którzy zaplanowali swoje wesela na wiosnę 2020 r.? O tych ludziach jest jakoś cicho. W Internecie nie uświadczy się za dużo artykułów ani porad na ten temat.
Wesela z kwietnia bezsprzecznie należy przekładać. Z maja też. Ale co z tymi w czerwcu, w lipcu, a nawet sierpniu?

Wszystkich zaskoczyła zaistniała sytuacja, wiadomo, ale narzeczeni, którzy planowali swój wielki dzień na ten właśnie okres są w jeszcze gorszej sytuacji. I nie chodzi tylko o przekładanie ślubu i wesela po kilka razy: z kwietnia na czerwiec, z czerwca na…no właśnie na kiedy? Na kiedy przełożyć wesele kolejny raz, aby to był już ten ostatni raz, tak na dobre?
Chodzi raczej o tzw. „stan ducha”. Nie dość, że jest się zamkniętym z ukochaną osobą 24/7 kolejny tydzień, to cały czas ma się poczucie niepewności. Niepewności, czy te ślubu i wesela właściwie dojdą do skutku. A jeśli tak, to czy goście w ogóle się pojawią. Czy ze 140 zaproszonych osób przyjdzie chociaż połowa? Niepeweności, kiedy ten wymarzony dzień nadejdzie. I czy w ogóle…

Dodatkowo frustracje pogłębia fakt całego wysiłku włożonego w przygotowanie ślubu. Wybór lokalu, DJ, fotografa ślubnego, zaproszeń, sukni, garnituru. Makijaże próbne, fryzury próbne, paznokci próbne, tańce próbne. I te wszystkie kłótnie. Walki o kolor zaproszenia, deptanie po piętach…czy to wszystko ma iść na marne? Ma zostać przełożone? Czyli czas, który powszechnie uważany za dość stresujący ma zostać jeszcze wydłużony? Emocje, które się w narzeczonych kotłują od dłuższego czasu maja zostać jeszcze przetrzymane?
Teraz dni odliczone do ślubu wydłużają się o kolejny miesiąc, dwa, trzy. Napięcie, które miało zejść już za dwa tygodnie, zostaje wydłużone, ale nie wiadomo nawet do kiedy…
To trudny czas, kiedy wielu narzeczonych, dla których nikt nie ma dobrej rady. Którzy zostali z tym wszystkim bardzo sami.
Współczuję wam i sobie samej, bo jestem właśnie w takiej sytuacji. I słów pocieszeni jakoś w tym wszystkim tez nie znajduję.

Pamiętaj by lepiej przełożyć ślub niż odwołać!